Opowiem Wam pewną historię. Do dziś zastanawiam się, co z tematem zrobić, na razie temat został skierowany do rozpoznania przez prawników.
Otóz... Zdarzyło się jakiś czas temu (dlateog nie napisałem od razu po incydencie), że musiałem konkurować o pewien konkrakt szkoleniowy. Kalkulacja standardowa, nie pracujemy za darmo (niestety, czy stety), jakość musi kosztować. Więc cena była hm... dla naszego Klienta w pierwszym rzucie oka mało akceptowalna.
Więc skierował ów Klient zapytanie. Do firm, które być może podjęłyby się tego zlecenia, a może nawet taniej. Cóż, prawo rynku, ja rabaty zastosowałem, więcej praktycznie nie można, bo materiały na owo szkolenie, to około 120-150 stron. Do tego Trenerzy (szkolenie prowadzone przez dwóch Trenerów), druki ćwiczeń etc... A szkolenie dynamiczne, z ilościa ćwiczeń do wykonania co najmniej 16, więc nie da się na "teoretykach" go zrobić. Muszą byc praktycy, którzy na tych drukach, dokumentach, zestawieniach i raportach pracują na co dzień. Niewielu takich, a do tego są mocno wykorzystani przy realizacjach, a nie w szkoleniówce. To tak dla uzasadnienia ceny, choć za wysoko specjalistyczne szkolenie to cena wcale nie wysoka, tylko "standardowa".
Uszczegółowienia oferty wysłane, wszystko ładnie i czekamy...
Jakie moje zdziwienie, jak otrzymuję kilka dni później informację od jednego z Konsultantów, który uwaga - tu ważne - wymieniony jest z imienia i nazwiska w ofercie szkoleniowej Instytutu Bezpieczeństwa i Informacji. Informację, o tym że... firma o zasięgu ogólnopolskim wysyła zapytanie, czy nie byłby w stanie przeprowadzic szkolenia. Wysłane na jego prywatnego maila.
Konsultant przytomnie poprosił o uszczegółowienie zakresu szkolenia, co będzie podstawą do kalkulacji ewentualnej ceny szkolenia.
I tu dopiero szok. Klient nadsyła zakres szkolenia, z nazwą pełnego oraz pojedynczych i programem... słowo w słowo ze strony Internetowej Instytutu Bezpieczeństwa i Informacji... tyle że na własnym papierze firmowym..... O tyle jest to ciekawe, że szkolenie to jest prowadzone na podstawie Metodyki prowadzenia pewnych działań, która jest indywidualnym dorobkiem Instytutu Bezpieczeństwa i Informacji i nie została do tej pory opublikowana.
Może był na szkoleniu ów pan... a może po prostu sobie skopiował. Szkoda tylko, że nie spojrzał w głąb strony i nie zauważył, że Konsultant realizuje te działania w ramach Instytutu. A może spojrzał i celowo wysłał...
Wtedy to już nie wiem, jak to nazwać. Kopiowanie zakresu szkolenia (programu ramowego) i do tego próba podkupienia Konsultanta????
Hm...
To oznacza, że:
A to wszystko razem, że juz chyba jesteśmy Liderem w swoim działaniu. ;-)
Zobaczymy, co powiedzą prawnicy.
A do tego przecztałem jeszcze relację z jednej z konferencji orgainzowanej przez naszą konkurencję. I bardzo mnie cieszy, że gość z zagranicy potwierdził właściwość kierunku, jaki obraliśmy, czyli:
BEZPIECZNIK musi mieć wysokie kwalifikacje w zakresie zarządzania biznesem.